kolejna data w historii wyryta
nazwiska
których naród nigdy nie zapomni
katedry pełne modlitw
zwróconych za dusze tragicznie zmarłych
miliony słów
ku pamięci ofiar tamtego miejsca
mnichów tysiące
w górze czarne wiszą flagi
jedna intencja
pochód smutnych ludzi prowadzi
na teren
w którym tragedia odbiła się echem
świat cały
na tle kraju żałobą spowitego
nie różni się
wydarzenie które zamknęło ludziom usta
a serca otworzyło
w miejscu gdzie historia kołem się zatoczyła
po raz kolejny
ten sam naród cierpi po katastrofie
jakiej świat nie widział
to tam Polacy zginęli za Polaków
dziecko płacze gdy się rodzi, czyżby wiedziało co je czeka?
czy wie, ze szczęście szybciej niż przychodzi-ucieka?
moje słowa dla ludzi puste, głupie pozostaną
pamiętaj je jeszcze przez chwile, nim nasze drogi się rozstaną
Ojcze jedyny prawy, coś mnie tu zesłał!
spraw proszę, by świat ranić przestał
zabierz mnie stad, proszę Cię, zrób to sam
mam piekło na ziemi, nie chce i po śmierci trafić tam
aniele, który przy mnie stoisz, zwalniam cie
nie słuchasz! chcesz zostać? Nie uratujesz mnie.
jest wielu ludzi, którzy potrzebują pomocy
wiec odejdź na wieczność daj wygrać z dniem nocy
pozwól opuścić powieki, niech usta zamilkną
niech ucho nie słucha, jak przekleństwa zsyłają
spełnij ojcze, ostatnia ziemska prośbę
i ześlij po mnie świętych, bardzo Cię proszę!
to, co zbudowałam na ziemi, niechaj w gruzach legnie
w częściach niech tu na wieki pozostanie
nie chce, żeby pamiętano o mnie w piekle
chce wierzyć, że możliwe jest ze smutkiem rozstanie
wszystkich, których tak bardzo kocham
z góry przepraszam, lecz nie chce być smutku powodem
wystarczającym dla mnie powodem jest to, ze co noc szlocham.
chce żyć i otrząsnąć się, odzyskać życia swobodę
Noc już ciemna i tylko jeden blask na niebie,
niepokój zalęgł się w duszy mojej
zastanawiam się nad jego powodem.
a w myślach wciąż słyszę tylko Ciebie.
Muzyka rozbrzmiewa w pokoju mym,
serce uderza w jej spokojny rytm
lecz wciąż lekko drży.
w oczach moich jesteś tylko Ty.
Za oknem nie spada kropla deszczu
Ani nawet lekki podmuch wiatru.
zamilkł gdzieś nocny podryw ptaków.
Wyczuwam czyjąś obecność, w swoim wnętrzu.
Podnoszę głowę i widzę jak patrzy z góry
blask jego przyciemniają chmury,
jednak uśmiecha się lekko, jest taki dumny.
Księżycu! dziś w pełni, jutro ponury.
Wiem, że Ty też widzisz ten księżyc,
na widok którego serce drżeć zaczyna
nasz Anioł Stróż, którego nikt nie zatrzyma.
Królestwa nocy jedyny Dziedzic.
Na niebie ani jednej gwiazdy nie ma
lecz ta noc i tak jest piękna,
bo Kochanie, tylko o Tobie myślę teraz.
Jednak rzeczywistość nas rozdziela...
Nędzny jest los człowieka w rękach drugiej osoby,
nie ważne czy toniesz w głębinach wody,
czy dusza w językach ognia płonie,
im obojętne jest życie Twoje.
Patrząc w oczy mówią Ci, że im zależy,
chcą zrobić z nas poddanych żołnierzy.
W ich ustach kłamstwa przeplatają się z iluzją,
próbują zawładnąć Twą duszą,
są z Tobą, póki jesteś im potrzebna,
potem wyrzucają, jak stary mebel z drewna,
i znów po Ciebie wracają, kiedy przychodzi bieda,
lecz nie da się już z piekła zrobić nieba.
Gdy gniew ustaje, dajesz im drugą szansę,
lecz i tak nie szanują tego co jest im dane.
Rany dawno się zagoiły, blizny zostają,
łzy masz w oczach, gdy ludzie pytają
po czym są te ślady, bo wspomnienie wraca...
I w głębi duszy nie godzisz się z tym, jaka jest prawda...
chcę cię poznać od nowa
nie wiedzieć o tobie nic
zapomnieć jaka byłaś
nie znać twojej twarzy
twego uśmiechu i oczu
nie znać twych wad i zalet
bądź dla mnie obca na moment
i pozwól mi zakochać się w tobie
jeszcze raz od pierwszego wejrzenia
potem mów do mnie
i zaurocz mnie swym głosem
spójrz w moje oczy i uśmiechnij się
niech od nowa pokocham je
zaurocz mnie swym wdziękiem wokół palca owiń
zbliż się i nigdy więcej nie pozwól zapomnieć
smaku swoich ust
jesteś dla mnie wszystkim
porannym serca promieniem
delikatnym wiatru powiewem
piaskiem na pustyni
wschodem i zachodem Słońca
niebieskim horyzontem bez końca
w dni upalne orzeźwieniem
ciepłym kocem gdy przychodzi ochłodzenie
jesteś moją fantazją i pasją
pierwszą myślą kiedy się budzę
źródłem energii w życiowym trudzie
księżycem na niebie gdy blask Słońca zgasnął
najmilszym wspomnieniem z koszmaru
powietrzem wdychanym bez umiaru
kroplą słodyczy w oceanie
płatkiem śniegu w wulkanie
jednak pomimo tego wszystkiego
serce moje bije dla serca innego
a w scenariuszu Twego życia nie ma dla mnie miejsca
może epizodyczna rola którą wciąż gdzieś przemieszczasz
i choć może się wydawać
że jesteśmy dwoma przeciwnymi biegunami w jednym magnesie
to znajdzie się ktoś kto zdoła nas złamać
i każdą z nas w inną bajkę los zaniesie
Może w końcu zrozumiesz, ile dla mnie znaczysz.
Może zrozumiesz, że to nie jest zwykła znajomość.
Może zrozumiesz, że naprawdę cierpię, kiedy Ty płaczesz.
Może przyjmiesz do siebie tę wiadomość.
Chcę, żebyś uwierzyła w moje słowa,
Które z mego serca płyną prosto
I kiedy mówię: „czekam”, „tęsknię”, „kocham” nie śmieję się!
Ogarniam Cię troską.
Chcę, byś powiedziała mi i światu,
Czy to właśnie jesteś Ty?
Bo choć dookoła wielu przyjaciół,
To nie każdy może być tym wyjątkowym.
Ile jeszcze muszę wycierpieć przez to, co robię,
Zanim uzyskam odpowiedź od Ciebie?
Chcę też wiedzieć, czy mogę zaufać komuś więcej,
Niż tylko sobie.
Boli mnie, kiedy tego nie wiem.
Mam nadzieję, że nie będzie za późno,
Byś zrozumiała, że z każdym Twym uśmiechem
I ja nie uśmiecham się na próżno,
Bo moje serce wypełnia się szczęściem.
Czasami pewnie śmieszą Cię moje szczere słowa,
Lecz wyrażam w nich to, co czuję,
Bo prawdziwych uczuć się nie chowa,
Tylko się je innym pokazuje.
Chciałabym nieraz powiedzieć wszystko, co myślę,
Lecz brak słów, by jakoś to ująć.
Może kiedyś list do Ciebie wyślę i w nim wyjaśnię
Wszystko, nic nie mówiąc.